Dr Piort Chrząstowski-Wachtel

Szef Jury Polskiej Edycji EUCYS o najlepszych młodych naukowcach z Polski

Jakie cechy – prócz zainteresowań i ambicji naukowych – wyróżniają młodych ludzi, którzy biorą udział w konkursie EUCYS?

Dr Piotr ChrząstowskiWachtel, Przewodniczący Jury Polskiej Edycji EUCYS – Są to pasjonaci nauki. Na ogół bardzo silnie zmotywowani nawet nie samymi nagrodami w konkursie, czy chęcią rywalizacji, tylko ciekawością naukową i naturalną dla nich potrzebą zrozumienia zjawisk, które badają. Błysk w oku i pasja widoczna przy rozmowie z nimi potwierdzają wypowiadane przez nich opinie, że same nagrody, choć miłe, nie są dla nich najważniejsze.

Kto motywuje uczniów do udziału – nauczyciele, rodzice, koledzy – czy raczej podejmują tę decyzję sami?

Bardzo różnie. Wszystkie wymienione źródła dało się zaobserwować. Stypendyści Krajowego Funduszu na Rzecz Dzieci często chwytają wiatr w żagle w czasie warsztatów naukowych organizowanych przez Fundusz. Kontakt z wiodącymi ośrodkami naukowymi skutkuje często włączeniem uczniów w prace profesjonalnych badaczy, pod okiem których dokonują samodzielnych odkryć wymagających czasami potężnej aparatury doświadczalnej, Bez dostępu do takiej aparatury część badań, szczególnie w dziedzinie chemii, nie byłaby możliwa.

Uczniowie renomowanych szkół mają często kontakt z wybitnymi nauczycielami, których zapał przenosi się na uczniów. Znakomita matematyczka, Magdalena Bojarska, jeszcze w gimnazjum prowadzona przez świetnego pedagoga – prof. Wojciecha Guzickiego – odkryła nowe fakty w teorii grafów. Prof. Guzicki podsunął jej temat dając zadanie, którego sam nie wiedział do końca jak rozwiązać, a ona nie tylko rozwiązała ten problem, ale rozwinęła badania tak, że udowodniła parę ogólniejszych twierdzeń, jak się okazało, nieznanych jeszcze nauce. Trzeba było więc zetknięcia talentu Magdy z wyobraźnią nauczyciela, który najpierw potrafił zapalić iskrę ciekawości naukowej, a potem poprowadzić późniejszą laureatkę pierwszej nagrody na finałach europejskich technicznie tak, aby powstały cenne wyniki.

Nieprzypadkowo też prawie rokrocznie mamy laureatów, i to często kilkoro, z jednego II Liceum Ogólnokształcącego im. Adama Mickiewicza w Słupsku, gdzie działa małżeństwo wspaniałych nauczycieli, państwa Linderów, których uczniowie prawie zawsze zdobywają laury.

Zdarzają się jednak też samorodki – uczniowie spoza wielkich miast, którzy zupełnie samodzielnie, bez specjalnego zewnętrznego wsparcia dokonują odkryć na miarę finałów europejskich. Tak było na przykład w zeszłym roku, kiedy Paulina Drożak, badając powszechnie dostępne dane z Internetu, dostrzegła pewne prawidłowości w cyklach aktywności Słońca, których nikt przed nią nie zauważył. Na pomysł tych badań wpadła sama. Dane – można powiedzieć – leżały na ulicy. Trzeba tylko było się pochylić, zauważyć problem i go twórczo rozwinąć. Skutkowało to zwycięstwem w polskich eliminacjach i jedną z nagród na finałach europejskich.

Bardzo ciekawe też są inspiracje pochodzące z Warsztatów Krajowego Funduszu na Rzecz Dzieci. W ten sposób na przykład zeszłoroczne laureatki: Joanna Jurek i Dominika Bakalarz, poznawszy się na obozie, stworzyły zespół biologiczno-matematyczny i po opracowaniu modelu matematycznego hodowli tkanek z komórek macierzystych, wykorzystującego mechanizm zginania rodem z japońskiej sztuki origami, zaproponowały metodę, która umożliwia nakierowanie rozwoju hodowanych tkanek tak, aby przyjęły pożądane kształty.

Jest jeszcze jedno źródło, specyficzne dla Polski: czasopismo Delta, które rokrocznie organizuje konkurs na najlepszą uczniowską pracę matematyczną. Najlepsze prace z tego konkursu trafiają do nas i często zdobywają laury. Na poziomie europejskim do tej pory 6 takich prac zdobyło nagrody i Polska jest tu niekwestionowanym liderem, gdyż matematyczne prace rzadko przebijają się do strefy medalowej. W całej historii konkursu, poza tymi sześcioma polskimi pracami z matematyki, tylko dwie prace z innych krajów zdobyły laury europejskie. Czyli mamy trzykrotnie więcej nagród z matematyki niż cała pozostała Europa razem wzięta.

Jak zmienia się życie uczestników po konkursie i czy ma on wpływ na wybór ścieżki kariery zawodowej przez uczniów?

Laureaci krajowych finałów mają wolny wstęp na wiodące uczelnie w Polsce i większość z nich kontynuuje studia w swojej dziedzinie, choć czasami zmieniają profil.

Kilkoro z nich zrobiło międzynarodowe kariery. Być może najsłynniejszym z nich jest Grzegorz Niedźwiecki, który szesnaście lat temu zdobył pierwszą nagrodę na finałach europejskich za odkrycie tropów dinozaurów w Górach Świętokrzyskich, a w 2010r. artykuł, którego był współautorem, zdobił okładkę czasopisma Nature ogłaszając odkrycie przewracające całą dotychczasową wiedzę paleontologiczną na temat momentu wyjścia czworonogów na ląd i przesuwając tę granicę o ok. 30 mln lat wstecz. Przyczyniły się do tego nowe znaleziska Grzegorza w kamieniołomie w Zachełmiu.

Co należy zmienić w polskiej edukacji podstawowej i średniej, żeby więcej osób zainteresować nauką?

Uczulić nauczycieli, aby nie zagłuszali pasji badawczej i rozpowszechnić informację o Funduszu i konkursie EUCYS. Nagłaśniać sukcesy naszych zawodników.

Jaki długofalowy wpływ ma konkurs na polską naukę, czy jest on znaczący?,

Trudno w tej chwili wyrokować. Na pierwszy rzut oka – tak. Znamy już historie udanych karier naukowych naszych laureatów, ale nie jest to regułą. Miłe jest to, że absolwenci programu stypendialnego KFnRD włączają się w prace dla przyszłych pokoleń. Zarażając młodzież swoją pasją spłacają w najlepszy możliwy sposób zaciągnięty dług. Taka ciągłość pokoleniowa wspierana przez Fundusz dobrze rokuje.

Jak zmieniała się polska edycja konkursu przez kolejne lata, jakie ewentualne innowacje zostały wprowadzone i dlaczego?

Konkurs od lat przebiega w dość podobny sposób. Spośród kilkuset nadesłanych prac, po wstępnej selekcji, wysyła się do recenzji prawie setkę. Jury złożone z bardzo kompetentnych osób przegląda zarówno prace, jak i recenzje i na ich podstawie wybiera dwudziestkę finalistów. W czasie finałów krajowych każdy juror rozmawia z wszystkimi finalistami osobno i po dyskusji ustalane są zwycięskie projekty.
To co podlega niewielkim zmianom, to liczba projektów dopuszczana do finałów, niedawno zwiększona do 20 i miejsce ich rozgrywania – ostatnio Centrum Nauki Kopernik. Sama procedura jest niezmienna od lat i co najwyżej dostosowywana jest do wymagań finałów europejskich; niedawno wprowadzono na przykład ograniczenie, że w żadnej dziedzinie jeden kraj nie może zgłosić więcej niż jednego projektu.
Na finałach EUCYS od lat idzie nam tak dobrze, że nie widzimy potrzeby eksperymentowania z dobrze działającymi procedurami, które przez lata wypracowaliśmy.

 

fot. Marianna Zadrożna